NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

Dziś o szkodnictwie społecznym małżeństwa Terlikowskich

Od wczoraj, kiedy dowiedziałam się, że pigułka antykoncepcyjna „dzień po”, będzie dostępna w Polsce bez recepty, wpadłam w dobry nastrój. Kiedy zobaczyłam na Twitterze rozpaczliwe wpisy pana Tomcia, o mało nie popłakałam się ze śmiechu. Pozwolę sobie zacytować: ”Ministerstwo Zdrowia uznało, że trutka na dzieci i ich matki zresztą też powinna być w Polsce dostępna bez recepty".

Z tego, co się orientuję, to pigułka zapobiega owulacji, więc o jakich dzieciach tu mowa? Potencjalnych? Mam rozumieć, że domniemana możliwość zapłodnienia równoznaczna jest dla pana Tomcia z zabójstwem?



Zdaje się, że tak, więc zastanawiam się czemu małżeństwo Terlikowskich nie nawołuje do zaprzestania sprzedaży prezerwatyw, dostępnych niemalże wszędzie: sklepach, supermarketach, stacjach benzynowych. Co z klauzulą sumienia? Czy „prawdziwi” (czytaj radykalni) katolicy powinni sprzedawać prezerwatywy? Przecież gumka przyczynia się do marnotrawstwa męskiego nasienia, życiodajnego, boskiego pierwiastka w mężczyźnie? No jak to tak?

Czemu małżeństwo Terlikowskich tak uparcie uczepiło się ingerencji w seksualność kobiety, z całkowitym pominięciem oczywistego i równie istotnego udziału mężczyzny w akcie tworzenia życia?

Idąc tym tropem, może zakazać ustawowo uprawiania seksu oralnego, bo ten również można podciągnąć pod kategorię morderstwa.

Jest taki, dość śmieszny czeski film „Ojciec Szpiler”. Opowiada o młodym księdzu, który pragnie walczyć ze spadkiem dzietności w swojej parafii, namawiając miejscowego kioskarza do przekłuwania prezerwatyw i aptekarza do podmieniania tabletek antykoncepcyjnych na witaminy. Usiłując urządzać życie innych ludzi według własnego „widzimiesię”, ksiądz niebawem popada w tarapaty.

Więcej fabuły nie opowiem, niech radykały wezmą się za oglądanie tego lekkiego i łatwego w przekazie filmu, i potraktują go jako wstęp do edukacji seksualnej.

Dostęp do pigułki „dzień po”, zmniejszy liczbę aborcji. Pan Tomasz wraz z małżonką powinni się więc cieszyć zamiast histeryzować. „Katotumany”, czyli zwolennicy poglądów pana Tomka, z nim samym na czele, powinni całkowicie zrezygnować z picia alkoholu (ponieważ to on jest największą przyczyną rodzinnych i życiowych tragedii) oraz z palenia papierosów (które są z całą pewnością szkodliwsze od pigułek antykoncepcyjnych).

Gdzie bym nie zajrzała - do telewizji, do prasy - wszędzie z ogromnym zapałem pojawiają się owi małżonkowie, aby wdrażać swoją „antyedukację”, wyssaną z palca (z tym palcem to ja bez podtekstu erotycznego). Polskie media, które schodzą na psy, wciąż tę parę klaunów zapraszają, aby podnieść sobie oglądalność ich kontrowersyjnością. Dopóki tak będzie, dopóty nie ma szans na normalną, zdrową polemikę o edukacji seksualnej.

Kto przy zdrowych zmysłach zaprasza tych dwoje ludzi do programów, w charakterze ekspertów? Kto ich sadza obok lekarzy, profesorów, ludzi wyedukowanych? I najważniejsze – dlaczego mądrzy ludzie zgadzają się na jakiekolwiek dyskusje z takimi indywiduami? Każdy, kto posiada odrobinę rozumu, nie podjąłby się wspólnej dyskusji, bo ich poglądy opierają się na zabobonnej ciemnocie.

Nawet dostojnicy kościelni nie są tak radykalni, jak pan Terlikowski. Ja to się właściwie dziwię, czemu pan Tomek nie utworzy własnego kościoła. Powinien, bo wyśmiewają go nawet moi znajomi katolicy. Tacy normalni katolicy – wierzący w Boga, chodzący do kościoła, ale zajmujący się sobą, a nie wściubianiem nosa w cudze majty.

Prosta sprawa, nie chcesz brać antykoncepcji, nie rób tego. Nie uznajesz aborcji – nie rób jej sobie. Żyj według własnych przekonań, ale nie zmuszaj innych, aby wyznawali je wraz z tobą.
Pan Terlikowski twierdzi, że Polska jest krajem katolickim a większość ludzi jest wierząca.
Ja się z tą tezą nie zgadzam, ale wobec tego może odpowie mi na pytanie, kto robi sobie tysiące skrobanek w przygranicznych klinikach aborcyjnych?

No bo chyba nie same ateistki i feministki, których w Polsce wciąż jak na lekarstwo? Czy pan Terlikowski może skończyć to ustawiczne wałkowanie tematu kobiecej seksualności? Proszę coś więcej na temat męskich „wacków”. To mnie bardzo ciekawi - jak pan Terlikowski widzi rolę mężczyzny w czasach niżu demograficznego. Czy prawdziwy Polak , patriota powinien używać prezerwatyw? Czy wazektomia skazuje na „wieczne potępienie? Polak, katolik – męska rola w rodzinie. Może coś więcej o tym? Jestem już znudzona i zmęczona ciągłym wałkowaniem tematu cipki przez katolickich radykałów.

Znowu zacytuję pana Tomka :”Kobieta zażywająca pigułkę „dzień po”, jest gorsza od księdza molestującego 5-letniego chłopca”. Czy pan Tomasz powiedział to na podstawie własnych doświadczeń, kiedy był młodym ministrantem? Czy mam rozumieć, że chodzi o to, iż ministranci nie zachodzą w ciążę?

Takie są moje dzisiejsze przemyślenia, drodzy czytelnicy.
Proszę je potraktować z przymrużeniem oka. Jedyne poważne zdania, dotyczą zasadności bytu w mediach publicznych tych dwóch upiorów.

Pan Terlikowski może już być spokojny. To moja ostatnia wypowiedź na jego temat.
Od dziś, choćby nie wiem co się działo, nawet gdyby stawał na głowie z chęci zwrócenia na siebie uwagi publiczności – ja będę milczeć, bo pomimo ogromnego poczucia humoru jakim dysponuję, kiedyś trzeba będzie pogadać o antykoncepcji na poważnie, w kategoriach naukowych.

A do takich rozmów rodzinka Terlikowskich się nie zakwalifikuje.
Trwa ładowanie komentarzy...